Milli Vanilli – największy przekręt w historii muzyki?

Odkąd w latach 80-tych technologia cyfrowa szeroko się rozpowszechniła, naturalnym zjawiskiem było wykorzystanie jej w produkcji muzyki. Pozwalała ona producentom studyjnym na tak łatwe manipulowanie zarówno prawdziwymi i zsyntetyzowanymi partiami, że nie można było określić co jest autentyczne.

Doskonałym przykładem użycia tych narzędzi stał się popowy duet późnych lat 80-tych o nazwie „Milli Vanilli”. Zespół składający się z dwojga mężczyzn, którzy ze swoimi długimi dredami i zgrabnymi ruchami stali się natychmiastowym odkryciem i zdobywcami prestiżowych nagród po debiucie multiplatynowej „Girl You Know It’s True”. Jednak 30 lat temu, dokładnie 14 listopada 1990  roku ujawniono, że za wielkim sukcesem stała sprytna lecz szokująca tajemnica…

Zacznijmy jednak od początku. Pewnego dnia – Frank Farian, bo to jego można uznać za pomysłodawcę całego projektu – wpada na pomysł założenia grupy popowej, na pierwszy rzut oka idealnej. Farian zatrudnia profesjonalnych wokalistów, ekipa przystępuje do nagrań, jednak całemu przedsięwzięciu wciąż brakuje jednej, lecz bardzo ważnej rzeczy  – odpowiedniej charyzmy i aparycji muzyków, którą można by było sprzedać. Idąc tym tropem Frank trafia na Roberta Pilatus i Fabrice’a Morvan, zaprasza ich do studia i proponuje prostą umowę. Mężczyźni mają udawać liderów zespołu oraz śpiewać z playbacku na koncercie. Mężczyźni wywiązują się z umowy i zaczynają występować na scenie.

W marcu 1989 roku ukazuje się płyta „Girl You Know It’s True”, która odnosi w szybkim tempie spektakularny sukces. Pracownicy wytwórni podpisują umowy o zachowaniu poufności, co zobowiązuje ich do lojalnego ukrywania tajemnicy stojącej za tym wielkim sukcesem. Rob i Fab wyznali, że czuli w tym czasie ogromną presję, aby zachować milczenie. Wydany album nieprzerwanie zdobywa uznawane nagrody i sprzedaje się w milionach egzemplarzy. Fani uwielbiają ten przebojowy duet – ich wygląd i taniec.

 

Państwowe media ostrożnie podchodzą wówczas do sukcesu zespołu, a francuskie i niemieckie akcenty, które można było usłyszeć podczas wywiadów śpiewaków wydawały się dziwne u mężczyzn śpiewających bezbłędnie po angielsku. 

Podczas jednego fatalnego występu na żywo w ramach Club MTV Tour latem 1989 roku playback utworu zaczyna przeskakiwać i powtarzać się, a Rob zażenowany zbiega ze sceny. Ponieważ w tamtym czasie nie było smartfonów ani mediów społecznościowych, które natychmiast nagłośniły by tę wpadkę – informacja nie dociera do szerokiego grona fanów. Aby poradzić sobie ze stresem związanym z ponownym wyjściem na scenę Rob i Fab zaczynają sięgać po narkotyki, co od tamtej pory staje się ich rutyną.

Nic nie daje również ujawnienie w grudniu 1989, że ​​występujący mężczyźni nie są prawdziwymi głosami Milli Vanilli. Plotki nie wystarczą, by powstrzymać zespół przed zdobyciem trzech nagród American Music Awards i nagrody Grammy dla najlepszego nowego artysty do lutego 1990 r.

Następnie Milli Vanilli wyruszają w trasę, podczas której dają ponad 100 koncertów. Rob i Fab, nieśpiewając na płycie ani jednego słowa stają się prawdziwymi gwiazdami. Debiutancka płyta w ostatecznym rozrachunku pokrywa się sześciokrotną platyną i otrzymuje nagrodę Grammy, odpowiednika nagrody Oscara w świecie muzycznym.

W tym momencie, u szczytu sławy duetu Milli Vanilli – każda osoba zamieszana w przekręt wie, że siedzi na tykającej bombie. Chwile po „wywalczonej” nagrodzie dochodzi do konfliktu między zespołem a pomysłodawcą, który w planach ma dalsze nagrania. W celu uniknięcia dalszego stresu związanego z niekończącym się kłamstwem, dwójka artystów stawia warunek, że przy nagraniu kolejnej płyty użyją własnego głosu. Napotykają jednak sprzeciw – co skutkuje nagłym zwrotem akcji, a mianowicie wyjawieniem prawdy przez samego Franka Fariana. Media zaczynają gotować “niemym” artystom prawdziwe piekło. Otoczenie i wydawca zostawiają ich z problemami samych. Zostaje zwołana konferencja, która ma na celu wyjaśnienie zaistniałej sensacji. Wokaliści posuwają się nawet do zaprezentowania swoich możliwości wokalnych i obiecują, że wypuszczą własną płytę. Przez jakiś czas udaje się im jeszcze zarabiać na swojej rozpoznawalności, jednak z czasem zainteresowanie spada. Robert nie potrafiąc poradzić sobie z powrotem do rzeczywistości usiłuje popełnić samobójstwo, jednak bezskutecznie. Po powrocie do pozornego zdrowia, wspólnikowi udaje się go namówić na powrót do studia gdzie rozpoczynają pracę nad własną płytą, na której mają śpiewać własnymi głosami.

W 1993 roku wydają wyczekiwaną płytę „Rob&Fab”, jednak niestety okazuje się ona totalną porażką, która sprzedaje się w nakładzie 2000 egzemplarzy.

Społeczeństwo całkowicie zapomina o duecie co potęguje i przyspiesza upadek głównie Roberta Pilatusa, który szamota się między kolejnymi odwykami, a powrotami do nałogów. W 1996 roku trafia na 3 miesiące do więzienia za akty wandalizmu i na jedenasty już z kolei odwyk, który opłaca mu sam Frank Farian, wymagając jednocześnie powrotu do kolejnych nagrań. Do nagrań niestety nie dochodzi, gdyż w 1998 roku umiera z powodu przedawkowania leków i narkotyków w pokoju hotelowym. W tym samym czasie Fabrice ostatecznie zrywa kontakt z doczesnym życiem, starając się odbudować karierę śpiewając własnym głosem zarówno piosenki Milli Vanilli jak i swoje własne.

Milli Vanilli i szokująca tajemnica kryjąca się za ich sukcesem już na zawsze zapisały się na karcie historii muzyki pop. Samo przedsięwzięcie, a zwłaszcza jego zakończenie ukazuje jaką cenę można ponieść budując karierę na kłamstwie i oszukiwaniu swoich odbiorców na taką skalę. Jak możemy się domyślić – najkorzystniej na projekcie wyszedł sam Frank Farian, chociaż w późniejszych czasach nie udało mu się powtórzyć poprzedniego sukcesu, to jednak to jemu przypadła większość z kilkuset milionowego zysku.