Mam na imię Kamila, ale odkąd sięgam pamięcią wszyscy mówili na mnie po prostu Kama. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego,  do dnia w którym wybrałam się z grupą znajomych do Wrocławskiego Zoo. Niby normalny wypad, zwierzęta, popcorn i jakiś pokaz. Wszystko się zmieniło, po jednym zdaniu “Kama, patrz! Twoja rodzina!”. Lekko zdezorientowana z myślą w głowie “Boże, za jakie grzechy pokarałeś mnie tymi debilami. Zaraz pewnie zobaczę małpy haha…”. Otóż nie tym razem. Moja mina musiała być bezcenna gdy zobaczyłam jakieś parzystokopytne zwierzę. W głowie miałam tylko pytania, które rozwiała tabliczka.  

W tym momencie zwątpiłam w sens swojego życia. Zostałam antylopą. Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o mojej rogatej koleżance, sięgnęłam po dobrze wszystkim znany Internet, który zalecił pomoc cioci Wikipedii. W tym momencie to już nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać nad własnym losem. Okazało się, że “Kama” ma dużo więcej znaczeń.  

Większość pewnie kojarzy festiwal holi. Wesoły dzień, w którym to ludzie obrzucają się kolorowymi proszkami. A co jeśli wam powiem, że kryje się za tym niezwykły mit o Kamie. Kama jako bóg ma skłonić Śiwę, który pogrążony jest w medytacji do tego, aby spłodził dziecko z Parwati. Wypuszcza w jego stronę strzałę, jednak Śiwa swoim trzecim okiem wypuszcza promień, który pali i strzałę i Kamę. Kama jako bóg miłości zniknął, a świat pozbawiony miłości i pożądania chylił się ku zagładzie. Żeby temu zapobiec Śiwa przywrócił Kamę do życia, jednak tylko jako myśl, podkreślając, że miłość to stan umysłu, a nie wyłącznie fizyczność. 

Tego, że moje przezwisko będzie oznaczać boga miłości w hinduizmie chyba bym się w snach nie spodziewałam. Z jednym problemem, Kama jest mężczyzną. Ma postać pięknego młodzieńca, który uzbrojony jest w łuk z trzciny cukrowej oraz strzały z kwiatów. Większej słodyczy całości dodaje fakt, że cięciwa z łuku utworzona jest z połączonych pszczół. Kama posiada swoje zwierzęta, dokładniej święte zwierzęta, którymi są kukułka i papuga, a jego porą roku jest wiosna (urodziłam się w kwietniu, to nie może być przypadek) 

Szukając dalej od Kamy boga dochodzi się bezpośrednio do słowa Kama, które oznacza po prostu pożądanie. Kama jest jednym z klasycznych, hinduistycznych celów życia. Oznacza zewnętrzne bodźce zmysłów. Kama jest postrzegana też, jako jeden z czterech stadiów życia człowieka. Jednak jest najniższym szczeblem w drabinie celów, ze względu na to, że nawet zwierzęta dożą do fizycznych przyjemności.

Kama bardzo dobrze wpisuje się w sferę naszego obecnego świata. “Kama określa pożądanie obiektów zadowolenia zmysłowego i radości z tych rzeczy. Wyróżnia się pięć rodzajów pożądania zmysłowego: pożądanie formy, dźwięku, zapachu, smaku i ciała”. Jest to bardzo na czasie, biorąc pod uwagę to, że wielu ludzi prowadzi bardzo materialistyczny styl życia.  

W buddyzmie kama oznacza żądzę. Całkowicie samolubne uczucie, bazujące na odczuwaniu przyjemności. Oznacza dążenie do samozadowolenia nie zwracając uwagi na innych i ich potrzeby. Według tych zasad jeśli nie ma kamy, to przeprowadzenie stosunku jest wręcz niemożliwe. To kama sprawia że seks wydaje się bardziej atrakcyjny i nabiera siły. 

Trzeba jednak wrócić na ziemię, z tymi definicjami. Całkiem przyziemnie Kama, jest rzeką w Rosji. Dokładniej lewym dopływem Wołgi. W sumie to jest największym z dopływów, więc jest się czym pochwalić. Jak przez mgłę pamiętam lekcje geografii z atlasem i znalezienie tam tej rzeki, jednak wyparłam to z pamięci, żeby nie czuć się z tym dziwnie… Trochę ironia losu jak widać.  

Trzymam się dalej kurczowo Azji i czas na coś z Japonii kraju kwitnącej wiśni. Kama w tym kraju jest bronią. Biała broń, sieczna, którą posługiwali się japońscy wojownicy ninja. Wywodzi się od rolniczego sierpa, co odbiera mu trochę majestatyczności, ale ninja ratują sytuację. 

Na koniec tej ekscytującej podróży trafiamy do Estonii gdzie kama to mąka. Tak. Po miłosnych uniesieniach, samolubnym pożądaniu i broni ninja, kama kończy jako mąka. Kama lub także kamajahu jest to tradycyjna estońska mieszanka mączna. Proszek kama to mieszanka prażonej mąki jęczmiennej, żytniej, owsianej i z grochu. Dawniej kama służyła jako łatwa w transporcie żywność. Wystarczyło przyrządzić ją na maśle lub smalcu i można było jeść. Szybko łatwo i przyjemnie, do tego bez psucia! Obecnie służy do wyrobu deserów, często jedzona na śniadanie z masełkiem, albo maślanką w postaci papki, która nie brzmi zachęcająco, ale co kto lubi. Można posłodzić cukrem, albo dodać jagody dla smaku. 

Kolokwialnie w Estonii kama oznacza „sprawy, rzeczy”, można to słowo również użyć w odniesieniu do narkotyków. Trochę lepiej, ale niesmak pozostał po dziwnej papce.  

Ta dziwna podróż wraca do Polski, gdzie wiele dziewczyn o imieniu Kamila, na które również wołają Kama, żyją w nieświadomości jak niesamowite jest to przezwisko! Chociaż niesamowitości odbiera margaryna mojej babci, którą pamiętam z dzieciństwa.  

Margaryna Kama

https://wyborcza.pl/1,75398,12005565,Kto_wykonczyl_Kame__Bedzie_wielkie_odszkodowanie_dla.html?disableRedirects=true (dostęp z dnia 17.05.2020)